Dobrze będzie, kotek

doktor Elżbieta Balcerzyk-Barzdo, szefowa SOR-u w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Marii Curie-Skłodowskiej w Zgierzu

Mój stały dzień na karetce. Wykorzystuję chwilę, gdy nic się nie dzieje. Odpalam laptop. Układanie grafiku zespołu na kolejny miesiąc przerywa mi dźwięk komórki. To Agnieszka, dyrektorka szpitala.

– Elka, zmieniamy się w jednoimienny. Będziemy przyjmować tylko covidy.

– Chyba cię popierdoliło – mówię.

– Zaufaj mi.

Patrzę na zegarek. 23.34. Widocznie sztab kryzysowy właśnie skończył debatować.

Jestem w szoku. Nasz szpital jako jedyny w całym województwie ma przyjmować pacjentów z COVID-19.

Jestem lekarzem od 20 lat. Jestem też szefową jednego z największych SOR-ów w województwie. Ale nigdy nie pracowałam w epidemii. Nie jestem nawet zakaźnikiem. To będzie niewyobrażalnie trudne.

Dużo złych emocji. I jeszcze więcej wątpliwości.

– No to wygraliśmy casting na najpiękniejszą pannę w województwie – żartuję do męża, by rozładować stres. – Kurwa, nie wiem, jak się w ogóle do tego zabrać.

– Dobrze będzie, kotek – słyszę.

Choć mąż wie, co to oznacza. Godziny dyżurów mogą się okazać umowne. Mogę nie wrócić do domu po 24 godzinach, tylko będę musiała zostać w szpitalu dłużej. Bo coś się wysypie. A poza tym przecież odpowiadam za zespół. Muszę być przy nich, wspierać w najtrudniejszych momentach. Nie tylko przez telefon. Mogę też trafić na kwarantannę. Nie będzie mnie w domu dwa tygodnie. Mąż będzie sam opiekował się córką, domem, psem, kotem, ogrodem.

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail pozostanie niewidoczny