Był czas, ale został zmarnowany

Dr n. med. Sławomir Smól, NEUROCHIRURG W WIELOSPECJALISTYCZNYM SZPITALU MIEJSKIM IM. J. STRUSIA W POZNANIU, TZW. “SZWAJCARSKIEJ”.

Gdy w marcu szpital przekształcano w zakaźny, wielu lekarzy w Poznaniu mówiło, że to chybiony pomysł, bo zamyka drogę pacjentom do leczenia innych chorób niż zakaźne. Wtedy można było tę decyzję jeszcze usprawiedliwić. Nikt z nas nie wiedział, jaki scenariusz epidemii będzie w Polsce. Obawialiśmy się, że taki, jak we włoskiej Lombardii. Gdy okazało się, że jednak w Polsce nie jest aż tak dramatycznie, wystarczyło wygospodarować 500 łóżek na oddziałach jednoprofilowych – zakaźnych i wycofać się z wyłączania takich szpitali, jak nasz i przeznaczania ich tylko dla zakażonych. Tak się jednak nie stało.

Już od wiosny Światowa Organizacja Zdrowia mówiła o możliwej drugiej fali koronawirusa jesienią. W Polsce wciąż coraz bardziej zaklinaliśmy rzeczywistość, co osiągnęło punkt kulminacyjny przed wyborami prezydenckimi. Premier Mateusz Morawiecki mówił, że koronawirus “jest w odwrocie”, politycy albo radośnie chodzili bez masek, albo zabezpieczali się tymi, które przydają się tylko przy reanimacji i intubacji, czego raczej żaden z nich i tak nie potrafiłby zrobić nikomu w Sejmie.

Był czas na przygotowanie się na jesień tak, by pogodzić potrzeby pacjentów z COVID i tych niezakażonych, ale z innymi problemami. Ale został zmarnowany. Nikt nie zwracał uwagi na to, co mówimy, wmawiano nam, że wirus jest pod kontrolą. Naprawdę można było się przygotować, bo wtedy np. w naszym szpitalu, na 23-łóżkowym oddziale było 4-5 pacjentów, w takim stanie, że właściwie nie wymagali hospitalizacji. Efekt mamy taki, że dziś nie mamy systemu ochrony zdrowia przygotowanego na walkę z epidemią, ani na udzielanie pomocy pacjentom, którzy nie są zainfekowani koronawirusem.

Moja rozmowa z dr Sławomirem Smólem dostępna na Onecie – przeczytaj

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail pozostanie niewidoczny