Podejmuje decyzje, jakby nie miał informacji, jakimi kadrami zarządza.

DR JADWIGA CABAN-KORBAS, SZEFOWA POWIATOWEJ STACJI SANITARNO-EPIDEMIOLOGICZNEJ W SŁUBICACH.

Oglądam w TVN24 reportaż ze Stacji Sanitarno-Epidemicznej w Nowym Sączu. Kobiety płaczą, mówią, że dziennie odbierają 500 telefonów. Pracują całą dobę. Mają pod sobą 4575 osób na kwarantannie. Na jedną pracownicę przypada 85 osób! Ludzie tłoczą się w kolejce na korytarzu.

– To jest tragedia, mąż ciężko chory i w łóżku leży  mówi jedna z kobiet w poczekalni, nie może się doczekać wyniku testu.

W ramach walki z epidemią na stacje sanitarne zrzucono zbyt wiele zadań, z którymi nie są sobie w stanie poradzić. Szczególnie na terenach, gdzie jest dużo zachorowań, gdzie występują ogniska koronawirusa. Pan Pinkas, główny inspektor, podejmuje decyzje, jakby nie miał informacji, jakimi kadrami zarządza.

Dziennikarz prosi mnie o komentarz do tego reportażu. Tytuł Była dyrektorka sanepidu nie zostawia suchej nitki na GIS trochę przesadzony. Cytując klasyka: widzę w GIS „plusy dodatnie i plusy ujemne”.

Te „dodatnie” są takie, że pracownicy stacji sanitarnych są objęci programem podwyżek kaskadowych do grudnia 2021 roku ich pensje będą jakoś wyglądały, bo pan premier dołożył w tym roku 500 złotych do etatu. Nie całość idzie do kieszeni, ale zawsze to coś.

„Plusy ujemne” oznaczają, że w niektórych stacjach ludzie pracują ponad siły, bo nie mają żadnego wsparcia. A wsparcie nie musiałoby oznaczać większej liczby etatów, a być może tylko zmianę logistyki pracy.