Dziewięć zakażonych koleżanek

Nasz oddział zakaźny jest podzielony na dwie części, są to strefy czerwone -chorzy z Covid-19, środek oddziału to strefa zielona, jest to gabinet zabiegowy, gabinet lekarski, kuchnia oddziałowa, magazyn z bielizną, magazyn podręczny i 1 sala badań ozdrowieńców oraz sala, która jest naszą dyżurką w obecnej sytuacji. Możemy w tej ...

Nas nie widać, o nas nie słychać

Trójmiasto. Ładuję 4 palety. Jest 16:00. Na 7:00 rano mam być w Cieszynie. Nikogo nie obchodzi jak to zrobię, po prostu mam być, dostarczyć towar, bo jest potrzebny w szpitalach, bo zaopatrzenie kończy się strażakom, bo w jakimś bardzo ważnym urzędzie skończył się płyn do dezynfekcji. Nikt nie pyta ile kilometrów przejechałem dzisiaj, czy miałem czas coś zjeść, albo wykąpać się na stacji po drodze, to nikogo nie obchodzi, ważne są tylko dostawy, bo pandemia. Przywykłem do takiego traktowania przez te 15 lat za kółkiem. Nie robią na mnie wrażenia słowa...

Wstyd mi się przyznać, ale… nie straciłem prawie nic na pandemii

Jestem informatykiem. Konkretnie zajmuję się zarządzaniem infrastrukturami informatycznymi swoich paru klientów. Klientów z całej Polski dodam. W pewnym sensie, jako leniwy informatyk, który lubi mieć pewne rzeczy dobrze zrobione - bylem niejako od dawna przygotowany do takich akcji jak lockdown, czyli ograniczenie mobilności. Mobilności, czy to swojej prywatnej, bo miałem przez prace i mam nadal - problem z ...

Trudy życia w czasie pandemii okiem nerwicowca

Jestem prawie 30-letnim kawalerem i do tej pory mieszkam dalej na wynajmie. Swoje życie zawodowe dzieliłem przez ostatnie lata między handlem (kasjer w jednej z zagranicznych sieci), a służbami krajowymi, kosztem życia socjalnego i znajomości (zwyczajnie, za cel nadrzędny obrałem sobie odłożenie pewnej kwoty, by ruszyć sprawy kupna mieszkania i mieć nadzieję ułożenie w końcu życia w przyszłości). W związku z wysokim nakładem pracy w obu miejscach pracy, w wyniku osłabienia kadr przez pandemię byłem zmuszony do opuszczenia...

Covid-19 dźwignią mobbingu.

Od niemal 1,5 roku nadal pracuję w administracji uczelnianej na pełnym etacie jako emeryt "z urzędu". Zostałem nim będąc niepełnosprawnym, byłym rencistą, który osiągnął wiek 65 lat. Okazuje się, że mając za sobą niemal 20 lat pracy i doświadczeń w konkretnej dziedzinie, mając wiele dokonań, o których się nie pamięta, posiadając szerokie kwalifikacje i będąc po...